niedziela, 25 sierpnia 2013

zakupy, kiełki & kwestia kasku...

(Dziś zdjęcia z komórki, bo mi czytnik kart zastrajkował...)


To juz moje drugie zamówienie ze sklepu vegevege.pl. Mają świetny (duży wybór) asortyment, to muszę przyznać. I niesamowicie szybką obsługę. Niestety ostatnio pomylono dwa moje zamówienia (lub raczej pojedyncze produkty w dwóch zamówieniach pod rząd). Nie mam pojęcia dlaczego - pewnie najzwyczajniejszy błąd ludzki. Roztrząsać nie będę. Mam tylko nadzieję, że za trzecim razem wszystko będzie w porządku.
Tym bardziej, że z całej reszty produktów jestem bardzo zadowolona.

I tak, skusiłam się na spróbowanie bio coli... No tak wyszło, co poradzę ;-) Więcej nie zamówię (no chyba, że dla Męża...?), choć była pyszna (w zasadzie to większość zawartości puszeczki wypił mój Małżonek). Powód? Jest z cukrem (brązowym, to fakt, ale nadal z cukrem), a ja obiecałam sobie że nie będę używać cukru.

Kasztany jadalne: mają smak mączny + słodki + lekko orzechowy (delikatnie mdły?). Mi smakują "tak sobie". Za to nasz pies za nimi szaleje... Nie pytajcie (ale w sumie to tak, jak za morwą białą...)

Herbatki fair trade: czarna z owocami leśnymi i earl grey. Jedna i druga pyszna (choć moją faworytką jest chyba ta z owocami leśnymi).

Majonez wegański: kupiłam by próbować zmałpować recepturę (no powiedzmy). Moje ostatnie majonezy kompletnie nie wychodzą i szukam idealnego...

Mleko orkiszowe: dla spróbowania i by mieć zapas w szafce (w razie gdybym zapomniała zrobić mleko wcześniej). Nie próbowałam jeszcze, więc nie powiem jak smakuje...

Myślę, że agar, mąka żytnia, spirulina i magazyn Vege nie wymagają komentarza ;-)

Zamówiłam też książkę "Kuchnia wegańska". Przystępnie napisana, przepisy proste, wstępnie jestem bardzo zadowolona. Mam nadzieję, że z efektu tych przepisów też będę (dzisiaj wypróbowuję pierwszy).
Na razie pozytywne wrażenie wywarła na mnie ta książka.


Poprzednim zaś razem kupiłam m.in. kiełkownicę (zbierałam sie baaaardzo długo, żeby kupić takie "urządzenie"). Jestem niesamowicie zadowolona! Własne kiełki, to jest to. Pycha, pycha, pycha :-)

[kiełki słonecznika w trakcie wzrostu]

* * *
Kupiłam też sobie wczoraj nowy kask (jeżdżę rowerem). I mam jedno przemyślenie / pytanie: dlaczego ludzie potrafią patrzeć na mnie jak na nienormalną bądź pobłażliwie się uśmiechać gdy widzą mnie w kasku? Ja rozumiem, że zbyt sexy się w nim nie wygląda... ale chyba bardziej sexy nie jest głowa roztrzaskana na ulicy / chodniku / ścieżce...? A może się mylę? ;-)

2 komentarze:

  1. Bo nasz kraj jest inny, ja np. jak biegam, to albo słyszę głupie komentarze pt. "szybciej, szybciej" albo durnowate spojrzenia "yyy ona biega o_0", męskie zrozumiem, wszak całkiem nieźle się prezentuję, ale spojrzenia nierozumiejące biegania już nie. Polska to kraj dziwolągów i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry, jestem zainteresowana współpracą z Pani blogiem, proszę o kontakt:) wspolpraca@armadeo.pl

    OdpowiedzUsuń