wtorek, 11 czerwca 2013

"Ser" wegański, czyli eksperyment kulinarny ;-)

Jestem strasznie do tyłu z notatkami, mam na głowie sesję teraz echhhh... ;-) Ale już niedługo, jeszcze troszkę... P.S. - za jakość niektórych ostatnich zdjęć przepraszam, ale byłam zmuszona cyknąć na tempo telefonem;

Tak czy inaczej, robiłam niedawno eksperyment kulinarny, czyli "żółty ser" z nerkowców (przepis znaleziony w serwisie puszka.pl).

Jeżeli chodzi o smak, to nie jest to do końca ser twardy, aczkolwiek bardzo przypomina ten topiony w plasterkach. Przyznam, że można się nabrać. 
Nie próbowałam go na pizzy, więc nie mogę się wypowiedzieć na temat jego "topliwości". Natomiast powiem szczerze, że na kanapkach jest przepyszny :-)

To, czego tym razem nie powtórzę, to mielenie w mikserze kielichowym. Tragedia... Niewygodnie się wyjmuje, poza tym bardzo naciąga zapachem i potem mam problem z robieniem koktajli. 
Ale koniec z dygresjami, czas na przepis :-) Uwaga, intensywny w smaku!


ser wegański
  • niepełna szklanka nerkowców
  • 1/ 2 szklanki płatków drożdżowych
  • 1 łyżeczka suszonych cebulek
  • ł łyżeczka czosnku (granulatu)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • od 1,5 do 2 szklanek mleka roślinnego (ja użyłam sojowego wymieszanego z wodą)
  • 6 łyżeczek agar-agar
  • 1/4 szklanki oleju rzepakowego (może być inny)
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • sok z połowy cytryny


Orzechy, połowę porcji płatków drożdżowych, suszone cebulki, czosnek, kurkumę oraz sól zmielić na proszek (ważne: nie może utworzyć się pasta, wszystko ma być sypkie). 

W garnku wymieszać mleko, agar, resztę płatków drożdżowych i olej. Doprowadzić do wrzenia, później zmniejszyć ogień i gotować pod przykryciem na malutkim ogniu przez plus minus 5-10 minut. Koniecznie mieszać.

Do sypkich składników powolutku (po trochę) wlewać płynną mieszankę. Na sam koniec dodać sok z cytryny i sos sojowy. Miksować jakieś 3 minuty, w każdym razie do uzyskania śliczej gładziutkiej konsystencji.

Natłuścić pojemnik (szklanka, miska, miseczka - co wolicie) i wlać do niego płynny "ser". Ostudzić, następnie wstawić do lodówki by stężało. Po kilku godzinach ser gotowy ( u mnie był gotowy po godzinie, ale wolałam by przestał w lodówce więcej.

Smacznego!

6 komentarzy:

  1. Jaram się strasznie wszelkim wegańskim "nabiałem" :) więc i ten "ser" musi być świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest na pewno inny, ale moim zdaniem świetny! I powiem, że tym razem spróbuję np. bez kurkumy, ale za to z ziołami :-D

      Usuń
  2. Czy on działa jak mleczne sery tj. rozpuszcza się podgrzany i zastyga schłodzony? Potrzebuję coś działającego w ten sposób do farszu z marchewki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Partenia, kikimora dobrze prawi. Ja muszę koniecznie drugą porcję zrobić i tym razem spróbuję jak się będzie topił :-)
      TYLKO tym razem spróbuję dodać mniej agaru (choć nie wiem czy jest sens, no ale ryzyk fizyk, prawda?) ;-)

      Usuń
  3. Partenia, jak jest z agarem, to całkiem możliwe, że trochę się stopi. Muszę taki zrobić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób i koniecznie napisz wrażenia! :-D

      Usuń