środa, 25 lipca 2012

Do pewnego stopnia recenzja: "Wegańska bogini w kuchni"

Zamarzyła mi się odlotowa książka z przepisami... Przeczytałam recenzję "Wegańskiej bogini" i doszłam do wniosku, że może być to naprawdę fajna i wartościowa pozycja. I teoretycznie tak...


Książka dotarła do mnie wczoraj (a raczej to ja podreptałam do salonu empik, by ją odebrać) i ogólnie lekko się czyta... rzeczywiście fajne przepisy... ale bardzo dużo jest "zastępowania" mięsa tj. parówki sojowe, wędlina sojowa, mięso sojowe... Jakby inne rzeczy nie istniały. I tu się zgodzę z veganpopcousine, książka jest bardzo na realia amerykańskie. Bo wiele z produktów tam wymienionych - jest łatwo dostępnych dla przeciętnego Amerykanina (wiem z autopsji). Ja będę musiała wiele przepisów albo "przeinaczyć" albo wymyślić zamienniki (no tak, nic nowego, wiem ;-) )... 
Nie wiem, może dla osoby, która dopiero rozpoczyna przygodę z weganizmem, to faktycznie jest dobra lektura, ja się odrobinę zawiodłam ;-)
Ale są też plusy! Kilka przepisów (o których istnieniu przez lata zapomniałam) teraz mam wydrukowanych i mogę sobie korzystać! Także super :-)

2 komentarze:

  1. Też bardzo chciałam tą książkę dostać. Dla samej zasady ;) i może będzie coś tam ciekawego.
    Ale chciałabym zwrócić uwagę na coś innego. O tym by nie kupować w Empiku. Dlaczego? Tutaj wyjaśnienie: http://www.granice.pl/kultura,Dramatyczna-sytuacja---madrze-wybierajmy--gdzie-kupujemy-ksiazki,4198

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniko, dziękuję Ci za linka!
    Nie miałam pojęcia, że takie "jaja" się dzieją...
    Już wiem, gdzie NIE kupować więcej.

    OdpowiedzUsuń