sobota, 11 sierpnia 2012

(vegan) Szybki i prosty chleb!

Zakochałam się w tym przepisie. Bez przerwy robię chleb z niego... Veggieola dziękuję Ci, jesteś genialna! Ułatwiłaś mi życie ogromnie (a myślałam, że moje bułeczki na zakwasie są proste... ha, myliłam się!) ;-)
Po oryginał proszę klinąć o TUTAJ! :-)


CHLEB 
(porcja podwójna: można podzielić na pół i wyjdzie mniejszy oczywiście)
- 2 szklanki letniej wody
- 50 g świeżych drożdży
- 2 łyżeczki soli
- 2 łyżeczki brązowego cukru
- 2 łyżki oleju lnianego (może być inny)
- ok. 1 kg mąki (ja mieszam pszenną z żytnią razową w proporcji 3:1)
  • Drożdże połączyć z cukrem. Wymieszać dokładnie. Dodać sól, oliwę i ciepłą wodę. Dokładnie wymieszać.
  • Dodawać powoli mąkę (może się okazać, że potrzeba jej nieco mniej lub nieco więcej niż kilogram), wyrabiać ciasto. Gdy będzie ładnie odchodziło od ręki - uformować kulkę lub podłużny kształt. Ułożyć na wyłożonej pergaminem blasze / w blaszce dowolnego kształtu wysmarowanej olejem i posypanej np. kaszą manną.
  • Piec 45 minut w 200 stopniach Celsjusza (chleb wstawiać do nagrzanego piekarnika!).
  • W ostatnich 5-ciu minutach pieczenia, skórkę (od góry) posmarować oliwą (ja używam pędzelka kuchennego do tego celu). Skórka pięknie się zapiecze :-)
  • Wyłączyć piekarnik, zostawić do ostygnięcia (np. przy otwartych drzwiczkach, choć ja nie zawsze zostawiam otwarte).
Najczęściej chlebek robię wieczorem / przed snem, gdy skończy się piec, to go po prostu zostawiam w piekarniku na noc (nawet nie wyjmuję z blaszki).
Czasami dodaję też jakieś zioła, np. oregano, tymianek, kminek. Też wychodzi absolutnie smaczny (choć Małżonek woli wersję "podstawową"). 
Przymierzam się też do chlebka z czosnkiem lub cebulką, zobaczymy jak wyjdzie.

3 komentarze:

  1. Ja za robienie chleba się zabiorę, gdy mój piekarnik elektryczny gazowym się stanie. Pieczenie w obecnym - przy moim ekonomicznym podejściu do życia - w ogóle nie wchodzi w grę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem co czujesz! Pamiętam, że jak wynajmowaliśmy mieszkanie z piekarnikiem elektrycznym... to go użyłam chyba tylko raz (może dwa, nie pamiętam). A gazowy - istne ekonomiczne cudo :-))

      Usuń
    2. No właśnie, a tak ani ciast, ani pieczeni ani nic.

      Usuń