niedziela, 12 sierpnia 2012

(vegan) Homemade seitan ;-)

Ależ się cieszę! Wygląda na to, że od dzisiejszego wieczoru, mamy znowu działającą łazienkę! Jak cudnie! :-)

* * *

Seitan... zwany też "mięsem chińskim". O jego istnieniu przypomniał mi wpis Cottien , a że autorka sama seitan robi... cóż, musiałam spróbować!

Moja pierwsza przygoda z seitanem skończyła się... wylaniem rozmemłanej masy do śmieci. Nie nadawała się do niczego. Ale już porcja nr 2... udała się. 

Korzystałam z następujących linków:
#1 
 ...do tego dołożyłam też dużą dozę cierpliwości i własnych przemyśleń... I chyba mi wyszło :-D

Ważna uwaga: seitan zbyt zdrowy nie jest ;-) To tylko ciekawa wariacja na temat jedzenia, pewnie dopiero za dłuższy czas się skuszę na kolejną porcję, ale póki co...
I jeszcze jedno: osoby z nietolerancją glutenu powinny unikać tej potrawy jak OGNIA!


SEITAN
  • kilogram mąki pszennej (używałam mąki tortowej, czyli typ 450) - wyjdzie około 200-250 gram glutenu
  • dwie szklanki wody

Z mąki i wody należy zagnieść ciasto (jak na chleb), uformować kulę i odstawić na 30-60 minut. Po tym czasie, do miski z ciastem, nalać zimnej wody (tak, by przykryła seitan). Zostawić na 30-60 minut. 
Po tym czasie wodę zlać i zalać kolejną porcję. Ugniatać ciasto. Co pewien czas wymieniać wodę i znowu ugniatać ciasto. I tak w kółko...
Gdy woda będzie w miarę czysta (już nie biała), a gluten się praktycznie oddzieli, można wyrabiać dalej ciasto na durszlaku i pod strumieniem chłodnej wody.
 Gdy woda będzie już czysta, można skończyć wyrabianie :-)

Bulion
  • woda
  • nać pietruszki
  • nać selera
  • kawałek świeżego imbiru
  • ziele angielskie
  • owoc jałowca
  •  liście laurowe
  • ziarenka pieprzu

Gluten należy gotować około 30 minut w bulionie. Na koniec odsączyć i zostawić do ostygnięcia.

Marynata
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 2 ząbki czosnku (posiekane lub przeciśnięte przez praskę)
  • sól (w moim wypadku była to morska)
  • mieszanka pieprzów
  • sok z 1/2 cytryny
  • 3 łyżeczki curry
  • 2 łyżeczki papryki ostrej (węgierska u mnie)
  • 2 łyżeczki rozmarynu
  • 2 łyżeczki cząbru
  • 2 łyżeczki oregano
  • 2 łyżki drobno posiekanej (świeżej) bazylii
Oddzielnie należy wymieszać suche składniki, oddzielnie mokre. 
Wystudzony seitan nacieramy mokrą mieszaniną, a potem należy nasypać suchą miksturę przypraw. Na koniec skropić wszystko sokiem z cytryny. 
Ja zostawiłam zamarynowany seitan na noc.

Rano owinęłam seitan folią aluminiową i włożyłam do żaroodpornego naczynia (które wysmarowałam olejem!). Wstawiłam do zimnego piekarnika, po czym włączyłam piekarnik i piekłam w 200 stopniach Celsjusza. 
Po 30 minutach pieczenia, odkręciłam odrobinę folię, by się ładnie "skórka" przypiekła. Piekłam kolejne 20 minut. 

Podobno tak przygotowany (jak pieczeń) gorący seitan smakuje super, ja jednak wolę wersję na zimno (na kanapki).

A swoją drogą, będzie trzeba jeszcze spróbować kiedyś wersji "na gulasz", jako "chińszczyznę", etc. :-)

2 komentarze:

  1. też często robię, sama nie przepadam ale za to mój facet mógłby jeść szatan na okrągło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To ta moc nieczysta! Za dużo dla mnie roboty haha moczyć, zmieniać wodę, moczyć, zmieniać wodę, to nie dla mnie! Choć jestem ciekawa smaku, co to w ogóle jest! (czy u Ciebie musi być weryfikacja komentarza tymi słowami, nie mogę odczytać tych przeklętych haseł, szlag! *wściekły*)

    OdpowiedzUsuń