środa, 1 sierpnia 2012

(vegan) Esperymentowo: jogurt sojowy.

Tak w zasadzie, to wyszedł mi sojowy kefir, ale też pysznie ;-)


Rozpoczęłam od dodania do szkanki mleka sojowego (Alpro) kawałeczka (okruszka?) tempehu (o tym cudzie można poczytać i można kupić TUTAJ).
Przykryłam ściereczką i odstawiłam na 24 godziny.
UWAGA: gdy jogurt zgęstnieje odrobinę wcześniej, warto go wtedy wstawić do lodówki. 
Ponieważ po dłuższym czasie ponownie zaczyna robić się płynny.

Następnie użyłam rady Kasi i zagotowałam litr mleka sojowego (znowu: kupne; ale spróbuję też z domowym za jakiś czas), ostudziłam do około 40 stopni Celsjusza, po czym wymieszałam ze szklanką jogurtu, który mi wyszedł z tempehu. 
Przełożyłam do dwóch słoików. Zakręciłam. Powinnam była odczekać 8 godzin... ale przeczekałam za długo. I w ten sposób mój jogurt zaczął się robić płynny znowu. Tak czy owak wstawiłam słoiki do lodówki. Jednego już nie ma (zjedzone), drugi czeka na konsumpcję. Smakuje trochę jak kefir.
Z owocami idealnie.

To było pierwsze podejście do tematu jogurtu sojowego. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się zrobić jogurt, nie kefir. Jestem strasznie ciekawa jak będzie smakował! Do odważnych świat należy he he he... :-)


(po wymieszaniu)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz